"...święci Kościoła, dzięki wymownemu i porywającemu przykładowi ich życia, do głębi przemienionego blaskiem prawdy
moralnej, rzucają jasny promień światła na każdą epokę dziejów, budząc zmysł moralny"
                                                                                                                                                                  Jan Paweł II fragment z encykliki Veritatis splendor (n.93)

Pielgrzymkę „Śladami świętych świadków wiary” zorganizowaną przez ks. Bogdana Renusza TChr., proboszcza PMK w Aachen rozpoczęliśmy
w Paryżu, następnie odwiedziliśmy Lisieux, Tours, Lourdes. W Hiszpanii Segovię, Avilę, Toledo, Saragossę, Barcelonę i Montserrat.
Kończąc pielgrzymkę ponownie we Francji odwiedziliśmy  Ars, Taize i Paray le Monial. Ta pielgrzymka była dla mnie nie tylko wspaniałym
przeżyciem, ale przede wszystkim duchową edukacją. Każde z odwiedzanych przez nas miejsc jest inne, ale wszystkie są wypełnione
duchowym dziedzictwem świętych, którzy żyjąc w przeszłości i pozostawiając tak wiele, stali się ludźmi "jutra". Każde z tych miejsc, tak jakby
odzwierciedlało duchowe piękno świętych:
 

Paryż - św. Katarzyny Laboure, przez które Bóg zapragnął powiedzieć światu o Swej Miłości.
 
Lisieux - duchowe dziedzictwo  św. Teresy od Dzieciątka Jezus, w którym Bóg zawarł przesłanie do świata ukazując ewangeliczną - małą drogę- drogę Ufności i Miłości, której nauczała i którą żyła święta. W tej wielkiej , "małej" świętej spełniły się słowa, "kto jest maluczki, niech przyjdziedo mnie".
                                                                                                Tours

  


"Maryjo, w zawiłościach naszego życia, często ponurego, w zawiłościach tego świata, w którym panuje zło, przynosisz
nadzieję, przywracasz zaufanie". (fragment modlitwy z Lourdes)

Witając Matkę Bożą wróciły do mnie  bolesne wspomnienia z przeszłości, które przywróciły smutek i łzy. Czułam się bezsilna wobec tego, co się we mnie działo. Z pewnością sama nie dałabym sobie z tym tak szybko rady, gdyby nie Jej ciepła obecność, Jej przyjazny uśmiech i piękno łaski, którą mnie doświadczyła, stawiając obok mnie przyjazną duszę, kogoś, kto jednym zadanym mi pytaniem i gestem pomógł mi wrócić do teraźniejszości.


Segovia - św. Jana od Krzyża mistrza duchowego, na którą najbardziej się cieszyłam. To, co zobaczyłam wchodząc na dziedziniec Alcatraz'u przeszło moje oczekiwania. Przepiękny widok na klasztor, który nieco oddalony, leży u podnóża Alcatraz. Ogromna przestrzeń wypełniona ciepłym kolorem ziemi, piękna zieleń, niebieskie niebo i cisza unosząca się w górę, odzwierciedlały duchowe piękno św. Jana od Krzyża, które odczytać można w jego poematach, przepojonych zmysłowością, sielankowym tłem, dworską formą i ascetyczną treścią pełną miłości do Boga. Przytoczę fragment jednego z poematów, który bardzo dokładnie opisuje ten moment, którego mogłam doświadczyć, patrząc na ten wspaniały widok:
 
„Dusza w tym czasie winna tylko miłośnie patrzeć na Boga, bez wykonywania poszczególnych aktów, zachowując się biernie, nie czyniąc 
nic własną pilnością, lecz trwać niewzruszenie z uwagą miłosną, prostą i szczerą jak ten, który otwiera oczy z myślą o miłości”. 
(„Żywy płomień miłości” - św. Jan od Krzyża).

Siedząc nieco później w milczeniu w ławce w kaplicy klasztoru, w której znajdują się relikwie św. Jana od Krzyża byłam tak szczęśliwa, że zapomniałam o wszystkim, mając wrażenie, jak gdyby był przy mnie duchowy przyjaciel, który rozumiał,  co przeżywałam. Żegnając to miejsce i św. Jana, podziękowałam za to, że pozwolił mi doświadczyć, iż wszystko pochodzi od Boga, ku Niemu wraca i w Nim trwa.

Avila- św. Teresy od Jezusa, reformatorki, świętej z charakterem, której wypowiedziane słowa:
„Niech nic cię nie smuci, niech nic cię nie przeraża, wszystko mija, lecz Bóg jest niezmienny. Cierpliwością osiągniesz wszystko. Temu, kto posiadł Boga, niczego nie braknie, Bóg sam wystarczy”, uczyniły z niej gigantyczną postać w skali powszechnej, a dla mnie bardzo bliską. Zadziwiający był szacunek, jaki mieszkańcy Avili, stolicy Kastylii oddają świętej. Późnym wieczorem przed murami starego miasta, przyglądaliśmy się uroczystościom związanym z jej świętem. Mieszkańcy miasta i okolic składali wiązanki kwiatów pomnikiem św. Teresy . Grupy folklorystyczne w strojach typowych dla Kastylii, tańcem i śpiewem wzbogaconym pięknym, rytmicznym dźwiękiem kastaniety, wywołały oklaski i owacje. Był to na prawdę piękny wieczór.
 
 

Każde z tych miejsc, które odwiedziliśmy ma nie tylko swoich świętych, ale także piękne kościoły i katedry, które są różne: duże, mniejsze, bogate w złoto z arcydziełami sztuki takich malarzy jak EL Greco w Toledo czy Goyi w Saragossie. Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie Sagrada Familia w Barcelonie, która z pewnością nie każdego zachwyca swoim stylem budowy, specyficznym dla jej architekta Antoniego Gaudiego, ale masa turystów ją odwiedzających pokazuje, że nie można przejść obok obojętnie.

  
Francesco Pujal ówczesny filozof tak to określił: „W pracach Gaudiego zdumiewało to, ze nikogo nie zachwycały, jednak nikt nie ośmielił się powiedzieć tego wprost, ponieważ jego styl sam się broni”.
Z zewnątrz misternie piękna, ale wnętrze rozświetlone promieniami słońca, które przedostaje się przez witraże w kolorach tęczy, jest również imponujące. To światło promieniujące w jej wnętrzu, ogarnia każdego swoim ciepłem tak, jakby sam Bóg zapragnął powiedzieć światu „Kocham Was”. Sagrada Familia i Barcelona to pełna harmonia. Nie wyobrażam sobie innego miejsca dla tej wspaniałej i wyjątkowej katedry. Zarówno miasto jak i katedra mają specyficzny dla siebie charakter i historię, które zachwycają  i zachęcają do pozostania w tym pięknym mieście, wypełnionym słońcem, z ulicami pełnymi hiszpańskich rytmów, bogatą architekturą oraz La Rambla, której każdy odcinek ma podobnie jak to miasto specyficzny charakter i historię.
 
Jakże innymi okazały się Ars, Taize i Paray le Monial, które zachwycają skromnością, prostotą i emanującą w nich ciszą, które, pomimo tego, że są małe, mają swoich wielkich świętych. Szczególnie Paray le Monial ma w sobie coś mistycznego. Napis, który widnieje na kaplicy objawień, podczas których Małgorzata Maria Alacoque otrzymała zadanie rozpowszechnienia w świecie kultu do Najświętszego Serca Pana Jezusa, oznajmia każdemu, kto do niej wejdzie, że to miejsce jest „ziemia świętą”.
Spacerując uliczkami Paray le Monial miałam wrażenie, że właśnie Serce Jezusa obejmuje to miejsce wypełniając je ciepłem, światłem i ogromnym spokojem. Paray le Monial nie zachwyca zabytkami, ale pokorą, przez którą każdy stara się usłyszeć przekazane tu przesłanie, że Bóg jest miłością.
 
Turysta wędruje po świecie w poszukiwaniu piękna natury i zabytków, wędrując śladami świętych w poszukiwaniu ich dziedzictwa, może stać się pielgrzymem.

Ewa Niewdana
uczestniczka pielgrzymki