Zgodnie z naszą polską tradycją co roku
w tym dniu wracamy pamięcią do wydarzeń, które miały miejsce 16 października
1978 roku w Stolicy Piotrowej, kiedy Arcybiskup Krakowski
kardynał Karol Wojtyła zosta wybrany papieżem
i przybrał imię Jana Pawła II.
Habemus Papam... już minęło trzydzieści
lat od dnia, który dał początek prawie 27-letniemu pontyfikatowi.
Co roku mamy okazję zatrzymać się i pochylić
się na treściowym bogactwem calego Pontyfikatu Jana Pawł II, bogactwem
osobowości naszego Wielkiego Rodaka.
W
tym roku chcieliśmy w sposób szczególny podkreślić rolę Jana Pawła II w
wychowaniu nas, młodych do budowaniu swojego życia na skale. Dlatego tegoroczny
Dzień Papieski obchodzony był pod hasłem:
Jan Paweł II - Wychowaca Młodych.
Jan Paweł II apelował do młodych, aby
nie lękali się młodości, głębokich pragnień szczęścia, prawdy i piękna,
aby własne życie budowali na poszanowaniu prawdy, godności i praw osoby
ludzkiej, aby poszukiwali Chrystusa i kochal Go jako Tego, który nigdy
nie zawodzi.
Kiedy umierający Papież dowiedział się,
że młodzi modlą się pod oknami Pałacu Apostolskiego, napisał do nich ostatni
list:...Szukałem was
..a teraz wy przyszliście do mnie. Za to Wam dziękuję.
Papież do ostatnich chwil myślał o tych, którzy będą budować nowy, lepszy,
bardziej sprawiedliwy świat.
Ojciec odszedł... .Zostało jego ojcowskie słowo. Słowo Ojca do nas, Jego dzieci. To słowo jest naszym skarbem. Testamentem:
"(...) Tym, którzy mają przekroczyć próg trzeciego tysiąclecia, pragniemy powiedzieć: budujcie dom na skale! Budujcie dom waszego życia osobistego i społecznego na skale!"
"Papież przez cały swój pontyfikat szukał
młodzieży. Szukał ciebie... i ciebie... i ciebie.
Sądził, że znalazł. Czy miał rację?
Może to, co przeżywamy to tylko takie
chwilowe i uczuciowe przeżycie. Może to, co przeżywamy to jakaś forma porwania
przez prąd. Skoro wszyscy to i my popłaczmy po stracie papieża.
Chciałabym wierzyć, że to coś więcej.
Chciałabym wierzyć, że Chrystus przez jego posługę naprawdę do nas mówi,
naprawdę nas wzywa, naprawdę nas zmienia.
Chciałabym wierzyć, że wybierzemy właściwą
drogę, że będziemy szukać źródła, że nie będziemy martwą rybą, że pójdziemy
pod prąd.
W
naszych sercach pozostanie na zawsze
choć
odszedł już tam, gdzie mieszka Bóg,
"swoją
barkę pozostawił na brzegu,
by
razem z Tobą nowy zacząć dziś łów... "
